Niby to tylko wazelina ale żadna kobieta nie może się bez niej obyć. Ma niesamowicie ogromne spektrum zastosowania, a do tego można ją dostać dosłownie wszędzie nawet w kioskach, aptekach czy supermarketach za naprawdę niewielkie pieniądze. Zapakowana w białe dość niewinnie wyglądające opakowanie, które zmieści się nawet w kieszonce od spodni, nie mówiąc już o torebce dla tego prawie nigdy się z nią nie rozstaję. Może jedynym mankamentem jest fakt, że trzeba nakładać ją po prostu palcem i to jest trochę niehigieniczne, bo wszelkiego rodzaju bakterie i wirusy dostają się wraz z naszym palcem do pudełeczka z wazeliną. Bardzo dużym plusem jest dla mnie fakt, że producent ograniczył się do jednego malutkiego pudełeczka i jak widać da się, więc nie wiem czemu każdy dostępny na rynku polskim krem jest zapakowany nie dość, że w folię to i dodatkowy karton, w którym dopiero znajduje się docelowe pudełeczko. Szkoda, że nie biorą przykładu z tak powszechnej wazelinki. Wazelina jest bezzapachowa, ale jak dla mnie ma lekki i słabo wyczuwalny zapach, który nie przeszkadza mi osobiście. Konsystencja trochę przezroczysta ale nie transparentna, lekko biała. Gęstość konsystencji jest zależna od temperatury, bo latem bardziej płynna a gdy za oknem panuje minusowa temperatura konsystencja staje się bardziej twarda, zbita i wtedy często mam trudności z jej nakładaniem przy pomocy palca. Nie wchłania się bezpośrednio w krótkim czasie, ja bym to opisała jako, że pozostawia warstwę ochronną na skórze. Jak już wcześniej napisałam wazelina ma szerokie spektrum zastosowania, ja najczęściej stosuję ją do nawilżania i ochrony ust zarówno latem jak i zimą gdzie doskonale chroni nie tylko przed mrozem, ale również przed szkodliwym działaniem suchego powietrza od ogrzewania pomieszczeń. Zimą przed wyjściem smaruję wazeliną buźki dzieciaczków i muszę przyznać, że żaden krem nie spełnia się tak dobrze jak wazelina, a przecież o podrażnienia na delikatnej skórze niemowląt jest bardzo łatwo. Sprawdza się tak samo dobrze przy suchych, nawet pękających piętach czy łokciach. Doskonale natłuszcza i nawilża skórę, często wcieram ją po prostu w paznokcie i skórki wokół nich przez co płytka paznokciowa staje się elastyczna i mniej podatna na pęknięcia czy rozdwajanie się i nie ma mowy o suchych zadzierających się skórkach. Muszę przyznać, że stosuję ją nie tylko na skórę, ale także smaruję nią końce rzęs, przez co w niedługim czasie bardzo się wzmocniły i ich wizualny stan znacznie się poprawił. Wracając do zastosowania jej przy dzieciach to staje się nieoceniona bo często pomaga przy gojeniu się wszelkiego rodzaju otarć skóry i strupków, więc śmiem twierdzić, że przyspiesza proces regeneracji skóry. Kto mógł by pomyśleć, że taka niewinna wazelina może aż tak wiele, a to nie koniec, bo ja wykorzystuję ją jeszcze przy zabiegu henną gdzie znacznie pomaga przytrzymywanie ochraniającej bibułki pod okiem i zapobiega zafarbowaniu skóry, jak i przy maskach algowych jak posmarujemy nią już zaschnięte brzegi znacznie łatwiej jest nam ją oderwać od skóry w całości. Wiem, że stosowana jest także przy demakijażu wstępnym, bardzo ciężkich wręcz teatralnych makijaży. Podsumowując mogę powiedzieć tylko jedno, wazelina jest niezastąpiona, a często szukamy drogich specjalistycznych kosmetyków na przypadłości z, którymi doskonale radzi sobie wazelina. Polecam.