...i tyle - niby nawilża, niby pachnie, niby wydajny. Początkowo stał na półce w kuchni - chciałam kremować ręce po zmywaniu naczyń, potem przeniósł się na komódkę w przedpokoju - w celu kremowania łapek przed spacerami, na koniec wylądował na półce w łazience... i stoi tam do dziś odkurzany od czasu do czasu i używany od niechcenia. Nie wiem dlaczego - chyba właśnie przez to "niby", nie zamierzam powtórzyć zakupu i przykro mi, ale w kwestii kremów do rąk Ziaja mi nie podeszła.