To był długi dzień. Wróciłam zmęczona do domu. Zaparzyłam aromatyczną herbatkę i usiadłam w ulubionym fotelu. Tak, należy mi się coś dobrego, chwila ukojenia. Popijając wspaniały rubinowy płyn, kątem oka dostrzegłam dużą pakę stojącą w pokoju. Napisy na pudle nie budziły wątpliwości. ESENTIA. Victoria :) moje pierwsze zamówienie dotarło... Fantastyczne uczucie. Ogarnął mnie lekki niepokój i emocjonalne podniecenie. Czułam się jak mała dziewczynka szukająca prezentów po choinką. Czy dostanę wymarzone cuda? Czy spełnią się marzenia? Otworzyłam trzęsącą się ręką. Wynurzyły się buteleczki. Natychmiast z pierwszej napotkanej psiknęłam niewielką ilość w rękaw. To był jaśmin di Giava. Hmm..... zamknęłam oczy..... Angel... Angel... Angel. Tak, przyleciał do mnie Anioł. Byłam jak w narkotycznym transie. Rodzina patrzyła zdziwiona. Mamo... dobrze się czujesz??? Zapomniałam na dłuuugą chwilę o całym świecie zewnętrznym. Byłam tylko ja i ten zapach. Cały wieczór wąchałam, wąchałam i wąchałam. Bez umiaru i bez końca. Nie mogłam się opanować by wieczorem w piżamę też nie prysnąć. Poszłam spać utulona cudownym zapachem. Następnego dnia wstałam przepełniona dziwnym radosnym uczuciem. Wzięłam prysznic, ubrałam się i wiecie, co? Skóra nadal była nasączona tym wspaniałym eliksirem, który stanie się moim nowym przyjacielem, czymś, co będzie koiło zmysły i pozwoli na chwilę zapomnienia. W jakiś cudowny sposób przeniesie mnie w świat marzeń i bajek.