Produktu tego używałam ok. 1,5 - 2 lata temu. Zużyłam jedno pełnowymiarowe opakowanie i już więcej nie kupiłam i z pewnością nie kupię. Nie ma sensu zapychać swojej skóry silikonem. Bazę kupiłam pod wpływem promocji i pamiętam, że bardzo się z niej cieszyłam, jednak niedługo potem nastąpiło wielkie rozczarowanie. Baza przede wszystkim nie nadaje się dla osób, które mają cerę tłustą, skłonną do zapychania. Nie dość, że po użyciu tego kosmetyku często można zauważyć wysyp pryszczy, to tworzy się bardzo dużo zaskórników, pory się zapychają... Ten kosmetyk to nic dobrego. Mam wrażenie, że pokryta nim skóra zupełnie nie oddycha (choć producent zapewnia inaczej), i na jej powierzchni wytwarzają się ogromne ilości sebum, a później cały makijaż po prostu spływa. Jak w takim razie mówić o przedłużeniu makijażu? Nic takiego nie miało miejsca. Faktem natomiast jest, że kosmetyk nałożony na twarz widocznie ją wygładza, skóra staje się aksamitna i gładka, wyrównuje niedoskonałości i delikatnie spłyca niewielkie zmarszczki. (Jednak niestety wygładzenie polega na zatkaniu porów skóry.) Producent obiecuje, że baza ma matować skórę do 12 godzin, u mnie nie dość, że nic takiego nie występuje, to wręcz przeciwnie po 2-3 godzinach skóra niesamowicie się świeciła. Baza nadaje się pod makijaż, co do tego nie można jej nic zarzucić. Podkład ładnie i równomiernie się rozprowadza, nic się nie roluje, nie zbija. Zapach jest dość mdły, lekko słodki, nienachalny, dość szybko się ulatnia. Konsystencja jest lekko gęsta, ale całkiem puszysta. Ma postać przezroczystego żelu, bardzo dobrze rozprowadza się na skórze twarzy. Opakowanie jest w porządku, wygląda estetycznie. Bardzo fajnym rozwiązaniem jest pompka typu airless, dzięki czemu można zużyć kosmetyk do ostatniej kropli. Dzięki półprzezroczystemu opakowaniu bardzo dobrze widać ile zostało kosmetyku. Ponadto takie opakowanie (z pompką) jest bardzo higieniczne.