Z zaciekawieniem podeszłam do tego balsamu, gdyż nigdy wcześniej nie próbowałam kosmetyku do ciała z zawartością kolagenu i byłam bardzo ciekawa, jak sprawdzi się na mojej skórze. Nie zawiodłam się na jego działaniu - stosowałam go na szczególnie potrzebujące nawilżenia partie skóry suchej, która u mnie akurat występuje na dekolcie oraz na łydkach. Kolagen świetnie ją odżywił, stała się bardziej promienna. Zauważyłam również wzrost jej elastyczności i sprężystości, stała się też o wiele bardziej miękka w dotyku. Konsystencja tego balsamu jest dość nietypowa, gdyż bardzo lekka, prawie o konsystencji pianki. Dzięki temu bardzo łatwo rozprowadzić ją po skórze, wchłania się dosyć szybko. Zapach przypadł mi do gustu - jest delikatny i przyjemny. Niestety, ogromną wadą tego produktu jest jego opakowanie. Stanowczo niewygodne w użyciu, nie pozwala również na precyzyjne dozowanie pożądanej ilości kosmetyku. Przez to produkt u mnie okazał się bardzo mało wydajny, bo za każdym razem z butelki wydostawało się go wiecej niż potrzebowałam.