Początek mojej przyjaźni z Ogrodami Świata, to Kwiat Bawełny od YR. Tej serii chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, gdyż markę znają i lubią już chyba wszyscy. Bo jak tu nie kochać żelu o delikatnym, zmysłowym zapachu Kwiatu Bawełny z Indii, który w niecodzienny sposób jakby za sprawą dywanu latającego, przenosi ducha do tych pól indyjskich malowanych bawełną, bielejącą jak śniegi Himalajów... Kiedy używam tego żelu mam wrażenie, że świeci słońce, a z nieba spadają bawełniane kotki. I jest to pachnące wrażenie. Delikatnością wzrusza, i nadaje mojej skórze aksamitną miękkość i gładkość. Dobrze się pieni. Podoba mi się idealna konsystencja i poręczne opakowanie, które można zawsze zabrać ze sobą, choćby po to, żeby polecić znajomym. Tak więc przyjaźń z Kwiatem Bawełny będzie kwitła, bo mam jeszcze jedną prawie nowiutką butelkę :)