Kremy są kosmetykami, które w moim domu najszybciej się zużywają. Oprócz tradycyjnego kremu Nivea, który jest gęstym i ciężkim kosmetykiem, używam również Nivea soft. Kiedyś używałam go bez przerwy. Teraz już trochę mniej,. Ale nadal często wpada w moje ręce. Zaczynając od opakowania, można ocenić go na wiele sposobów, gdyż krem dostępny jest w kilku wariantach zarówno objętościowych (50ml, 75ml, 100ml, 200ml ,300 ml) jak i w różnych formach opakowania. Jeżeli chodzi o tradycyjne opakowanie z zakrętką, to w zasadzie niczym się ono nie wyróżnia. W przeciwieństwie do swojego granatowego kolegi, ten kremik posiada białe pudełeczko. Widnieje na nim napis soft (delikatny). Mamy do wyboru różne warianty objętościowe tego pudełeczka, tak że każdy na pewno znajdzie coś dla siebie. Spotkałam się również z malutkim opakowaniem, które wprost stworzone jest dla damskiej torebki. Oczywiście zawsze bardziej opłacalne jest jak największe opakowanie, ale najbardziej wygodne należy już wyprać samemu. Zaskoczeniem był dla mnie fakt, że krem występuje również w wersji tubki. Jest to idealne rozwiązanie pozwalające zachować dłużej świeżość kremu. Jestem na tym punkcie bardzo uczulona, ponieważ wiem, że każde użycie kremu poprzez odkręcenie i nabieranie produktu palcami powoduje jego zanieczyszczenie. Przy takim rozwiązaniu unikamy wprowadzania zarazków do wnętrza opakowania, co jest wielką zaletą. Po za tym zakrętka posiada klapkę. Takie rozwiązanie jest wygodne ze względu na możliwość otwarcia opakowania nawet jedną ręką. Równie szybko i wygodnie można tubkę zamknąć. Dzięki szerokiej zakrętce, tubka może być z powodzeniem na niej postawiona, co ułatwia wykorzystanie kremu do ostatniej kropli. Jedynym mankamentem jest nieprzezroczystość opakowania, co skutkuje brakiem możliwości kontroli ilości kremu w opakowaniu, jaka została do wykorzystania. Jako, że ścianki tubki są białe, to podstawienie jej pod światło słoneczne lub lampę pozwala ocenić ilość kremu po cieniu jaki pozostawia na opakowaniu. Jeżeli chodzi o działanie kremu, to jest ono zadowalające. Jest to zwykły krem mający na celu nawilżać i pozostawiać skórę gładką. Muszę przyznać, że faktycznie kosmetyk dobrze nawilża skórę i ją delikatnie wygładza. Nie postawia tłustej warstwy, ani tez żadnego lepkiego filmu. Posiada jednak jeden, dla mnie największy mankament, a więc skażony alkohol etylowy (denaturat) w składzie. To powoduje, że osoby o delikatnej i wrażliwej cerze czy skórze na całym ciele mogą doznać podrażnień. Ja również mimo braku wrażliwej skóry, bardzo dotkliwie się o tym przekonałam. Od tej pory już nikt nie zmusi mnie stosować tego kosmetyku po depilacji. Po przeczytaniu składu nie odważyłam się nałożyć kremu na twarz. Denaturat raczej spowoduje wysuszenie niż nawilżenie skóry. Po za tym zawiera parafinę, co u mnie powoduje zapychanie porów i powstawanie nieestetycznych krostek. Dlatego stosuję go tylko do nawilżania ciała, ale nie po depilacji. Dobrze spisuje się jako krem do rąk. Jednak przy bardzo zniszczonych i popękanych dłoniach na pewno będzie zbyt drażniący. Stosowałam na dłonie jedynie w celu utrzymania nawilżenia, a nie w celu pozbycia się suchości. Nie zaryzykowałabym też nałożenie tego kremu na delikatną skórę dziecka, choć być może się mylę. Konsystencja kremu jest odpowiednia. Jest lekki (stąd może jego nazwa soft) i łatwo rozsmarowuje się na skórze. Łatwo ulega wchłonięciu. Zapach kosmetyku jest specyficzny. Mnie osobiście w ogóle się nie podoba, ale to jest oczywiście kwestia gustu, ponieważ niektórym może podobać się bardzo. Alkohol jest według mnie dość mocno wyczuwalny i to mnie zraża bardzo. Kolor kremu jest tradycyjny czyli biały. Nie zawiera żadnych dodatkowych drobinek. Jeżeli chodzi o wydajność kremu, to jest ona duża. Opakowanie w tubce o pojemności 75ml starczyło mi na 2 miesiące częstego używania jako krem da rąk. Oczywiście wydajność będzie spadać, gdy będziemy chcieli kremu użyć na całe ciało. Dostępność produktu jest ogromna. Spotkałam się z tym specyfikiem zarówno w sklepie spożywczo – przemysłowym, jak i w drogeriach różnego typu w tym internetowych, a także w aptekach. Jest bardzo rozpowszechniony, tak że nie powinno być problemów z jego dostaniem. Krem nie wywołał co prawda u mnie alergii, ale podrażnienia jak najbardziej. Najgorzej wspominam właśnie wysyp krostek po depilacji nóg. Mimo ich powtórnego umycia, z krostkami borykałam się jeszcze przez parę dni. Cena kremu jak dla mnie wysoka. Mimo swojej wydajności i działania, myślę że powinien być trochę tańszy. Dlatego też uważam, że warto ten krem w domu mieć, bo jest stworzony na lato biorąc pod uwagę jego lekką formułę, ale należy uważać jak go stosować, żeby nie zrobić sobie więcej szkody niż pożytku. Myląca jest również nazwa "soft", gdyż krem do delikatnych nie należy. Pewnie jeszcze nie raz go kupię, bo jest mimo wszystko sprawdzony w niektórych sytuacjach i w pewnych wypadkach nie zastąpiony. Polecam spróbować i przekonać się samemu.