Nafta jest znana od wielu lat jako naturalny środek do pielęgnacji włosów oraz jako środek leczniczy zwalczający dolegliwości skóry głowy i włosów, posiada właściwości odżywcze. Nafta ANNA jest jedną z najlepszych na świecie. Pochodzi z Karpat - terenów górskich, czystych ekologicznie. Po wydobyciu poddawana jet wielokrotnej destylacji.
Działanie Nafta z wyciągiem z czarnej rzodkwi oczyszcza włosy, skórę głowy, powoduje ograniczenie wydzielania się łojotoku, dezynfekuje, wzmacnia strukturę włosa i nadaje im zdrowy lśniący wygląd. Alkoholowy wyciąg z rzodkwi posiada drażniące działanie izosiarkocyjanianów na skórę głowy powodując jej lepsze ukrwienie i tym samym lepsze odżywianie cebulek.
Przeznaczenie Do pielęgnacji wszystkich rodzajów włosów.
Stosowanie Naftę można stosować na dwa sposoby. Przed użyciem wstrząsnąć!
Natrzeć włosy na 10 minut przed myciem.
3 łyżeczki nafty wymieszać z żółtkiem i nałożyć na włosy na 10 minut przed myciem
Uwaga: U osób wrażliwych nafta może powodować zaczerwienienia, podrażnienia i swędzenie skóry.
Dla tych, którym już nic nie pomaga Używałam tej nafty i jeszcze trzech innych naft - wszystkie tej samej firmy, różniły się jedynie składnikiem dodanym do nafty. Miałam włosy, które wypadały po długiej diecie i dekoloryzacji, łamały się też przy samych cebulkach. Naftę nakładałam dość obficie na skórę głowy i wmasowywałam w cebulki, potem zawijałam głowę w folię i ciepły ręcznik albo czapkę. W takim "opakowaniu" chodziłam 2 razy w tygodniu, zależnie od czasu 20 minut do nawet kilku godzin. Potem myłam włosy aptecznym ziołowym szamponem i nakładałam odżywkę. Efekty kuracji zauważyłam już w drugim i trzecim tygodniu. Włosy przestały się łamać i wypadać. Zużyłam w sumie 4 butelki tego specyfiku i mimo uciążliwości w stosowaniu (to nie drogeryjna maska na 2 minuty, no i ten zapach...) na pewno przynajmniej raz w roku przeprowadzę ponowną kurację. W trakcie nacierania i trochę później skóra na głowie może trochę mrowić a miejscami czuje się, że jest bardzo rozgrzana. Żadnych skutków ubocznych nie stwierdziłam, a należę do wrażliwców uczulonych na różnorodne chemikalia. Aaa... zapach nafty już po umyciu włosów nie jest wyczuwalny. Szczerze polecam!